Joanna Stachera - nt depresji
Wychodzenie z depresji nie polega na tym, żeby nauczyć się dźwigać więcej, lepiej utrzymywać pozory i budować jeszcze szczelniejszą zbroję. Dużo częściej polega na delikatnym rozmontowywaniu pancerza, odkładaniu kolejnych ciężarów i przyglądaniu się temu, po co ja je właściwie niosę, przed czym kiedyś mnie chroniły i czy nadal służą mi w dorosłym życiu. Bo nie wszystko, co pomagało nam kiedyś przetrwać, pomaga nam dzisiaj żyć. A potem, zamiast pytać siebie, jak mam naprawić całe swoje życie, mogę zapytać: jaki najmniejszy ruch mogę zrobić, żeby zaopiekować się sobą właśnie teraz? Może mogę zmienić sposób, w jaki do siebie mówię, z pogardliwego: „no rusz się wreszcie”, na bardziej czułe: „widzę, jak Ci trudno i pomimo tego trudu możemy wziąć prysznic, zaparzyć herbatę, zjeść jogurt”. Depresja często mówi głosem, który przekonuje mnie, że jestem beznadziejna, do niczego się nie nadaję, nic się nigdy nie zmieni, a cały świat jest przeciwko mnie. Częścią zdrowienia jest nauczyć się t...