Przeglądałam drzewa genealogiczne tworzone przez członków mojej rodziny. Popatrzyłam czy gdzieś nie mam oczywistego dopasowania mojego ojca. Ale musiałabym na to poświęcić więcej czasu i rozszerzyć konto. Olac. Na pewno nie dziś. Jeśli w ogóle. Dodałam nową żonę byłego wujka. Poszukałam daty śmierci brata babci. Zabolała mnie adnotacja przy kuzynie. Zmarły. Często jak o nim myślę to tak mam. Szkoda mi wujka i cioci, ale boli mnie to też w kontekście własnych przeżyć, własnego minionego życia. Czemu on???? To mogłam być ja. Tak samo mam gdy myślę o Agnieszce Nasiłowskiej, choć nie byłyśmy blisko boli mnie jej śmierć. Zaglądam na jej profil fb. Mija 9 lat. A we mnie Aga siedzi głęboko. Bo to mogło się przytrafić mnie. Rok wcześniej leżałam na stole operacyjnym. Moja przeszłość cały czas rzuca się cieniem na teraźniejszość. W ich osobach usiłuje znaleźć sens tego czemu tak się to życie potoczyło. Maciek i ja właściwie się nie znaliśmy. Ale to członek mojej rodziny. Mój krewny. ...
Poszłam dziś do swojego POZ-eta po skierowanie w związku ze zbliżającą sie wizytą u hematologa i receptę a w trakcie rozmowy dostałam propozycję pracy. Normalnie szok Standardowo moje narzekanie na kręgosłup i pytanie czym się zajmuje czy nadal dziećmi po czym przypomniał sobie że seniorami i zapytał jak mi w pracy. Po czym słyszę że jeśli bym szukała pracy to żeby się do niego prywatnie zgłosić. Ma 88 letnią mamę która zaczyna niedomagać a wie że można mi zaufać. Rety, jakie to budujące. Owszem jestem jego pacjentką od wielu lat, lubię go bardzo i mu ufam a tu się okazuje że facet nie tylko jest wspaniałym i empatycznym lekarzem ale również ma bardzo dobre zdanie o mnie. Po prostu mega mi miło że ktoś darzy mnie takim zaufaniem To w mojej sytuacji bardzo buduje samoocenę
zastanawiam się czy gdyby nie wizja tak bliskiej operacji nie czułabym się lepiej psychicznie. Łamie się, naprawdę się łamie, noc w noc od niedzieli ból jest ledwo do wytrzymania. Muszę zacząc po południu codeinę łykac mimo że jest mega obżydliwa, może będzie łatwiej wytrwać. Chcę aby już był przyszły poniedziałek, abym była po zabiegu, podłączona do aparatur z zastępem pomocy medycznych pod bokiem które podadzą mi szybko działające środki przeciwbólowe jeśli zajdzie konieczność. Mam dość, serdecznie dość. Teraz gdy wiem co i dlaczego oraz jakie jest rozwiązanie i że operacja jest tak blisko każdy dzień jest torturą gdy tak bardzo boli. Lęk siedzi pod skórą, psychocznie jestem wrakiem człowieka. O poduszce nie napisąłam w grupie, do teresy pdezwałam się w nocy, zresztą na grupę też, przychodzę do domu i bym spała, zresztą w ciągu dnia tak samo. Jeszcze trochę muszę wytrzymać, tylko jak????? Wolałabym nie wiedzieć kiedy zabieg i trafić na sor z nagłym pogorszen...
Komentarze
Prześlij komentarz