okno kuchenne
Przez 13 lat mieszkania tu oswoiłam się chcąc nie chcąc z tym mieszkaniem. Nie mogę nazwać go DOMEM. Nie mam swojego domu, no chyba że wynajmowane bemowo, w tej chwili tam się czuje najbardziej u siebie. I docelowo pewnie tam zamieszkam kiedyś. Oswoiłam się z tym mieszkaniem, z pomieszczeniami. Jedna rzecz tylko przyprawia mnie o dreszcze. Widok z okna kuchennego. Przypomina mi czasy gdy przyjeżdżałam tu z mamą do dziadka. Patrzyłam przez to okno jako symbol wolności. Widziałam autobusy które mogły mnie zabrać do domu. Czekałam na tę upragnioną chwilę gdy wizyta dobiegnie końca, patrząc przez to okno, obserwując ruch tęskniłam by do niego dołączyć, móc się ewakuować . Był w tym smutek i tęsknota, ogromna chęć wyrwania się i ucieczki. Dziś szczególnie w nocy gdy grasuje w kuchni jest to szczególnie trudne. Wtedy najczęściej dopadają mnie demony. I patrząc w to okno z którego widok jest niezmienny, z którego widok jest jedyną rzeczą w tym mieszkaniu której nie da się zmienić, napływają do mnie tamte emocje. Tylko że tym razem nie ma ucieczki. Czuje się jak więzień. To teraz jest mój dom rodzinny. Tu są moi bliscy więc tu jestem i ja. Nienawidzę tego okna, tych wspomnień gdy przychodziłam do kuchni robić sobie herbatę i patrzyłam w stronę wolności. Wolności która już nie nadejdzie. Dziś jest to element bolesnej, trudnej przeszłości, która nadal mnie więzi, nie daje wytchnienia. To okno symbolizuje cały mój ból tego miejsca. Wszystkie negatywne emocje z nim związane. Dom to nie tylko ludzie. Dom to ściany które ktoś malował i dotykał, podłogi po których chodził, drzwi które otwierał i zamykał... To miejsce nasiąknięte jest duchami ludzi którzy byli/są moją rodziną a którzy nie żyją/nigdy ich nie poznałam. Dom rodzinny, na ścianach którego zapisana jest przeszłość mojej rodziny którą kocham nie istnieje. I chociaż tutaj usiłujemy tworzyć nowy rozdział to dla mnie zawsze będą go przyćmiewały duchy przeszłości. Dom rodzinny, dom rodziny która nigdy nie była moją choć była/jest - na papierze. Zrobiłabym wszystko by móc zacząć tworzyć od nowa. W miejscu w którym ściany nie mówią echami przeszłości, echami ludzi którzy powinny byli być moją najbliższą rodziną a nigdy nią nie byli.
edit
jest coś w tym że dziś akurat to okno sę pojawiło, że pojawiły się emocje, 14 lutego, 13 lat od pogrzebu dziadka
Komentarze
Prześlij komentarz