11.08.2019 pod czujnym okiem Boga
O tym by iść do kościoła myślałam poważnie. Info o śmierci jej taty zmobilizowała mnie. Ale do spowiedzi poszłam na całkowitym spontanie. Czułam się w kościele nie na miejscu z powodu moich problemów z modlitwą i uczęszczaniem do kościoła. Tym razem nie tylko z czystym sumieniem chciałam przyjąć komunię ale i uczestniczyć we mszy. Pojawiła się myśl że ja wciąż tkwię w miejscu mimo że ojciec prawie dwa lata nie żyje. Parafia u brata wydała mi się sympatyczna. Zresztą ostatni raz w kościele tam byłam na komuni bratanka. Młody ksiądz też wydał mi się w porządku i nie pomyliłam się. Nie zostałam oceniona (zwłaszcza niegatywnie jak sama o sobie myślę) ale wysłuchana. I uzyskałam słowa wsparcia. Swoją cegiełkę dorzucił Jezus. Nic na siłę ale dość uciekania. Przyjęłam komunię w intencji przyjacióki i jej taty na własnym czystym sercu a nie z powodu szczególnych okoliczności. I jestem z siebie dumna.
Komentarze
Prześlij komentarz