wszyscy byliśmy za młodzi - maria lichoń
Wszystko stało się za szybko. Chyba nikt z nich tak do końca tego nie rozumiał. W końcu byli tylko dziećmi - letnimi wieczorami chcieli siedzieć do późna na zewnątrz, jak najwięcej czasu poświęcać na spotkania z przyjaciółmi, a jak najmniej na naukę, nie myśleć o przyszłości. Chcieli wierzyć, że to ich życzenia, spośród tak wielu tak wielu pomyślanych , zostaną wysłuchane i spełnione. A już następnego dnia byli ubrani w licealne mundurki mając przed sobą ostatni rok nauki i nakaz wybrania drogi którą chcą dalej iść. Konieczność podjęcia decyzji nadeszła nagle, razem z całym obszernym bagażem - szczęściem i podnieceniem przed końcem, dla wielu pierwszym którego mieli doświadczyć, i jednocześnie pierwszym, którego mieli nie zrozumieć. I nagle stali się dorośli - chociaż nie całkiem. Nie byli już dziećmi, ale nie byli także w pełni dojrzali. Jeszcze chwilę temu proste wybory teraz stanowiły wyzwanie - gdy okazało się, że prowadzą do konsekwencji i odpowiedzialności, przestały być tak ekscytujące i łatwe Zaczynali rozumieć, że na tym polega dorastanie - na podejmowaniu decyzji, których nikt nie chce podejmować, na decydowaniu o tym, co dla nas cenne, na ciągłej nadziei, że tym razem nie popełnimy błędu, że tym razem się uda, że w końcu kiedyś musi się udać. A co, jeżeli wcale nie chcesz dorastać? Co, jeżeli chcesz zatrzymać czas - trwać w beztrosce, zakochać się i bawić, nie wybierając między dobrem a złem? Jednak czas sie nie zatrzymuje. Lata nie zwalniają. Miesiące się nie wydłużają. Dnie nie oplatają cię i nie pozwalają przy sobie trwać. I wtedy już musisz wiedzieć. Mimo, że niczego nie rozumiesz
Komentarze
Prześlij komentarz